wtorek, 30 maja 2017

Zmiany



Przez półtora roku opiekowaliśmy się małym chłopcem. Chłopcem który potrzebował bezpiecznego domu, okazania mu serca i uczuć, potrzebował naszego czasu, naszego zaangażowania. Po prostu potrzebował nas. Nie przyszedł do naszego domu na zawsze. Niestety pewne okoliczności nie pozwoliły na to aby został z nami na dłużej. Niedawno się z nim rozstaliśmy. Nie smucimy się i nie płaczemy bo wiedzieliśmy że on nie jest nam pisany na zawsze. Nie straciliśmy z nim kontaktu, będziemy go widywać, będziemy się nim interesować, zawsze będziemy go wspierać i mu kibicować. Znalazł dom, znalazł rodzinę którzy chcą mu poświęcić swoje życie i go wychowywać. Mimo chwilowego smutku z powodu rozstania z nim, równocześnie czujemy radość za to że mogliśmy go poznać, za to że mógł mieszkać w naszym domu, za każdą dobrą chwilę i dobry dzień. Są ludzie którzy krytykują instytucję rodziny zastępczej, mówią że to się nie sprawdza. My mamy odmienne zdanie na ten temat. Może to nie jest doskonałe rozwiązanie, ale jedno z najlepszych. Dzieci które nie mogą czuć się bezpieczne we własnych domach, potrzebują nas, ludzi którzy otwierają dla nich swoje domy. Potrzebują rodzin które potrafią i chcą się nimi zajmować, nie patrząc na to że ich własne dzieci zawsze narażone są na jakieś ryzyko. Cieszę się że my też mamy taką możliwość. Ostatni wieczór przed przeprowadzką naszego chłopca do nowej rodziny zorganizowaliśmy mu pożegnalne przyjęcie. Radości było co nie miara.













Skończył się jakiś kolejny etap w naszym życiu. Jesteśmy wdzięczni za każde dziecko które zostało nam powierzone nawet na krótki czas. I chociaż ciągle spotykam się z negatywnymi komentarzami typu a po ci to, daj sobie spokój. Ja wiem że to jest moje powołanie i praca i będę to robić dopóki będę miała taką możliwość. Nie zawsze jest łatwo, właściwie cały czas jest bardzo trudno. Kilka dni po wyprowadzce naszego chłopca uzmysłowiłam sobie pod jak wielkim stresem żyłam przez cały czas jego pobytu w naszym domu. Gdy zbliżały się wolne od szkoły dni to ja zamiast się cieszyć, myślałam jak to będzie, jak sobie dam radę. Niestety nie mam tutaj nikogo do pomocy. Mogłam liczyć tylko na siebie i swojego męża (wtedy kiedy akurat nie był w pracy). Oczywiście mogliśmy czasami zostawić dzieci ze znajomymi lub rodziną, ale przez większość czasu cały obowiązek opieki nad czyimś dzieckiem spoczywał na moich ramionach. Nie żałuje jednak całego trudu i swojego poświęcenia jakie z siebie dałam. Cieszę się bardzo że go poznaliśmy i spędziliśmy z nim prawie półtora roku.


Pozdrawiam was serdecznie


Margaritka






piątek, 19 maja 2017

Wycieczka do Dunster Castle

Ostatnio odwiedził nas jeden z moich braci. Pod koniec jego wizyty zabraliśmy go  na jednodniową wycieczkę w piękne okolice. Na początku pojechaliśmy do rezerwatu przyrody. Już kiedyś pisałam o tym miejscu. Można tam spotkać wolno żyjące konie i owce. Jest to bardzo piękne miejsce w którym można spędzić cały dzień, spacerując po wzniesieniach i dolinach i podziwiając widoki. My nie zostaliśmy tam przez cały dzień, ponieważ chcieliśmy pokazać mu jeszcze zamek o nazwie Dunster Castle. Zamek ten został zbudowany w 11 wieku. Znajduje się na wzgórzu i otoczony jest różnorodną roślinnością włącznie z palmami. Ze wzgórza rozpościerają się wspaniałe widoki. Z jednej strony na morze a z innej na wioskę Dunster a także okoliczne miejscowości. Pokażę wam dużo zdjęć z tego pięknego miejsca.






























































Popołudniowa herbatka w urokliwej kafejce. Herbatki nie ma na zdjęciach, musicie mi uwierzyć na słowo.

















Wiem zasypałam was zdjęciami ale chciałam oddać urok tych pięknych miejsc.

Moje ostatnie zdjęcie zgłaszam do zabawy na blogu Art Piaskownica






Margaritka



czwartek, 11 maja 2017

Rolada czekoladowa z malinową nutą




Ostatnio mam jakiś zanik weny twórczej jeżeli chodzi o wymyślanie postów na bloga. Pogoda nie dopisuje za bardzo, nie jeździmy na wycieczki, spędzamy czas w domu na codziennej krzątaninie. Często mamy gości więc dużo gotujemy, czasami pieczemy jakieś ciasto lub robimy deser. Podzielę się z wami przepisem na roladę czekoladową, którą zrobiłam niedawno. Koleżanka poprosiła mnie o przepis więc pomyślałam że może ktoś jeszcze będzie zainteresowany.


















Składniki

Ciasto:
3 jajka
85 g drobnego cukru
85 g mąki
3 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:
200 ml śmietany kremówki
140 g ciemnej czekolady 
3 łyżki dżemu malinowego
wiórki kokosowe


Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni C. Przygotowujemy sobie średniej wielkości blaszkę do pieczenia. Najlepiej wyłożyć ją papierem do pieczenia.
Ubijamy jajka z cukrem i jedną łyżką wody.  Do ubitych jajek dodajemy mąkę, kakao i proszek do pieczenia i całość delikatnie mieszamy. Wlewamy ciasto do przygotowanej blaszki i pieczemy ok 15 minut. Sprawdzamy czy ciasto jest upieczone za pomocą patyczka do szaszłyka wbijając go w ciasto. Jeżeli patyczek jest czysty i nic się do niego nie przykleja oznacza że nasze ciasto jest upieczone.
Jeszcze gorące ciasto odklejamy delikatnie z papieru do pieczenia i przekładamy na czystą ściereczkę kuchenną. Następnie ciasno zwijamy w roladę i zostawiamy do wystygnięcia. W międzyczasie przygotowujemy krem. Śmietanę wlewamy do małego garnka, doprowadzamy do wrzenia, po czym odstawiamy na bok. Do gorącej śmietany dodajemy połamaną na kawałki czekoladę  i mieszamy delikatnie aby się całkowicie rozpuściła. Zostawiamy krem do wystygnięcia. Ciasto rozwijamy bardzo delikatnie, uważając żeby się nie połamało. Smarujemy je najpierw dżemem malinowym, a następnie ostudzonym kremem (zostawiamy trochę kremu na dekoracje ciasta). Zwijamy ciasto ponownie w roladę, a wierzch smarujemy pozostałym kremem. Możemy posypać ciasto wiórkami kokosowymi. Schładzamy naszą roladę w lodówce (najlepiej przez kilka godzin) i delektujemy się jej smakiem.