niedziela, 23 kwietnia 2017

Ptasie bractwo



Wczorajszy dzień spędziliśmy rodzinnie poza domem. Pogoda dopisuje więc trzeba wykorzystywać każdą wolną chwilę. Pojechaliśmy do miejsca, gdzie można było podziwiać chodzące między ludźmi ptaki, głównie pawie i kaczki. Były jeszcze ptaki fruwające nad ludzkimi głowami, ale te już trochę trudniej sfotografować. Miałam dużo radości robiąc te zdjęcia. Zapraszam was do oglądania.




































Z pozdrowieniami

Margaritka








poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Co robimy w wolnym od szkoły czasie




Moi chłopcy mieli przed świętami dwa tygodnie wolnego. Bardzo dużo czasu który trzeba było wypełnić jakimiś zajęciami. Oczywiście wychodziliśmy z domu do parku, pobiegać, pograć piłkę, pojeździć na rowerach czy hulajnogach. Spędzaliśmy czas na zabawach z kuzynami zarówno w naszym jak i w ich domu. Starsi chłopcy pojechali na weekendowy obóz, a my w tym czasie z najmłodszym synem też wyjechaliśmy na weekend. Pisałam o tym w ostatnim poście. Dużo czasu spędzaliśmy też w domu i aby zapobiec nudzie byliśmy kreatywni.





Malowaliśmy gipsowe pisanki i dinozaury przy okazji.






Malowaliśmy farbami pisanki.





Robiliśmy ciasteczka






Później je dekorowaliśmy. Jeden z moich pomocników nauczył się robić lukier i to on udekorował większość ciasteczek.









Chłopcy pomagali mi także w przygotowaniu babeczek i ciasteczek które później wzięli ze sobą na obóz.






Uszyliśmy króliczki.






Posprzątaliśmy dom i przygotowaliśmy trochę dekoracji.

Przygotowaliśmy ciasta na święta, aby goście mieli czym się poczęstować












Chłopaki posadzili jeszcze, z pomocą taty, kwiatki na podwórku.







Dwa tygodnie minęły bardzo szybko. Jutro zaczyna się szkoła. Te wolne od szkoły dni to był dobry, miło spędzony wspólnie czas. Nie mniej jednak dobrze że wracają już do szkoły.

z pozdrowieniami

Margaritka

























czwartek, 13 kwietnia 2017

Weekendowy wyjazd do Bournemouth



Stało się już naszą tradycją że raz na rok porzucamy naszą dzieciarnię (z małym wyjątkiem) i odrywamy się od codziennych obowiązków. Taki weekendowy wyjazd trafia nam się zawsze w okolicach świąt Wielkanocnych. Starszych chłopaków wysyłamy na obóz, a sami jedziemy zwiedzać urocze zakątki. Zazwyczaj nie wyjeżdżamy daleko, bo mamy do dyspozycji tylko niecałe trzy dni. Mamy szczęście że mieszkamy w takiej części Anglii, gdzie nie brakuje pięknych miejsc. Tym razem wybraliśmy się do Bournemouth. Polecam to miejsce wszystkim z czystym sumieniem. Zresztą  zobaczcie sami.















































Taki wyjazd był nam bardzo potrzebny, odpoczęliśmy, naładowaliśmy baterie, wygrzaliśmy się na słońcu. Najmłodszy synek pojechał z nami, ale jedno dziecko to nie czwórka. Starsi chłopaki wrócili do domu bardzo zadowoleni, pełni wrażeń i wspomnień. Dziękujemy wszystkim tym którzy w tym czasie opiekowali się naszymi synami i pieskiem. Bez nich taki wyjazd nie byłby możliwy.


Pozdrawiam was serdecznie

Margaritka