czwartek, 10 listopada 2016

Co robimy w wolnym czasie.




Dawno mnie tutaj nie było. Ostatnio czas mija mi szybciej (a może mi się tylko tak wydaje). W każdym bądź razie jest już 10 listopada. Zanim się obejrzymy zostanie kilka dni do świąt Bożego Narodzenia. Powoli szykujemy się do przeprowadzki. Powoli to właściwie słowo, bo powinnam już zacząć pakowanie, ale jakoś mi trudno się do tego zabrać. Gdzieś czytałam że przeprowadzka to jedno z bardziej traumatycznych przeżyć dla niektórych ludzi. Może dla niektórych tak, ale nie dla nas. My przeprowadzamy się średnio co kilka lat. Najdłużej w jednym miejscu mieszkaliśmy przez trzy lata. Już nawet nie pamiętam ile razy się przeprowadzałam w swoim dorosłym życiu (bo w dzieciństwie tylko raz). Dla naszych dzieci przeprowadzki to też już chyba tzw. chleb powszedni. Nie widać po nich, aby się stresowali, raczej się cieszą. Na szczęście nie wyprowadzamy się daleko, dlatego też nie będą musieli zmieniać szkół, przynajmniej na razie.

A wy drodzy czytelnicy lubicie się przeprowadzać czy raczej wolicie osiąść w jednym miejscu? Ja osobiście lubię urządzać sobie wszystko od nowa i za każdym razem jest ta ekscytacja. Jest okazja do tego aby kupić sobie coś nowego, bo stare meble już się zużyły i nie przetrwają podczas przewożenia ich w nowe miejsce. Nikt nie wie, czy tym razem zatrzymamy się w naszym nowym domu na dłużej, czas pokaże. Póki co umilamy sobie z chłopakami wolny czas różnymi kreatywnymi zajęciami. Popatrzcie sami.




Szyjemy poduszkę przytulankę w kształcie jabłuszka.






Po co kupować jak można zrobić sobie swoją własną, wyjątkową, taką której nikt nie ma.
Na drugi dzień mój synek przyprowadził kolegę i szyliśmy poduszkę dla niego.
Na trzeci dzień przyprowadził koleżanki, ale dziewczyny nie były zainteresowane szyciem, tylko bieganiem po domu.



Zbieramy stikeez, małe stworki które można było kupować w sklepie lidl.




Bawimy się szybkim piaskiem (po angielsku quick sand), nie wiem jaki jest odpowiednik nazwy tego produktu po Polsku. Jest to coś podobnego do ciastoliny tylko jest bardziej sypkie tak jak piasek. Dziecko może się tym zająć przez długi czas, dopóki się nie znudzi, tylko niestety przy okazji zabawy można trochę nabrudzić.




  Wymyślamy różne wegetariańskie potrawy dla naszego nastoletniego wegeterianina.
Tutaj kotley z kuskusu i warzyw.




Szyjemy poduchę, posłanie dla naszego pupila.




Tworzymy dinosaury z gipsu.




Gramy w monopol. Ta gra potrafi zainteresować graczy przez długi czas (oczywiście w zależności od wieku gracza).
Pies już się trochę znudził chyba jeszcze jest za młody.




Robimy pizzę domową, swoją drogą bardzo dobrą, mimo tego że wygląda niepozornie. W myśl przysłowia "Nie oceniaj książki po okładce".





Oczywiście wychodzimy też na spacerki





i na plac zabaw.




Nacieszamy się (wiem nie ma takiego słowa, sama je storzyłam na potrzeby tego co chce wyrazić)  na zapas malutkimi gośćmi którzy nas odwiedzili.


Jak widać trochę się u nas dzieje, nie wszystko się da sfotografować i ująć w słowa. Jedno jest pewne nie nudzimy się.


z pozdrowieniami

Margaritka







4 komentarze:

  1. Bardzo kreatywnie u Was :-)
    O jak ja nie lubię przeprowadzek. Tego pakowania, rozpakowywania, bałaganu. Do tego przywiazuję się do wszystkiego i nie lubię zmian. Jedynie to jeśli mam pewność, że gdzieś będzie piękniej, wygodniej etc. Wtedy jestem bardziej chętna :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubimy jak coś się dzieje, a co do przeprowadzki tym razem przeprowadzamy się na tak zwane swoje więc jest radość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Jabłuszko wyszło niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń