niedziela, 22 maja 2016

Warto poświęcać dziecku czas.

Dobry wieczór moi drodzy.

Dzisiaj chciałabym poruszyć pewien kontrowersyjny temat, a mianowicie czy matka małych dzieci powinna pracować. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy ma inne zdanie na ten temat bo każdy wie ,że tam gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. Ja chciałabym napisać wam jakie jest moje zdanie na ten temat wyrobione w ciągu 13 lat mojego macierzyństwa.

Gdy urodził się mój pierwszy syn mogłam z nim zostać w domu przez pierwszy rok jego życia. Byłam szczęśliwa że mogę się nim opiekować i obserwować jego rozwój, być przy tym jak stawia swoje pierwsze kroki. Gdy skończył rok musiałam wrócić do pracy. Było to dla mnie bardzo trudne i chociaż był pod dobrą opieką, ja ciągle miałam wyrzuty sumienia, że jestem złą matką bo nie poświęcam mu tyle czasu ile on potrzebuje. Gdy miał rok i pół zapisałam go do żłobka i to chyba był dla mnie najtrudniejszy czas w mojej karierze bycia matką. Wychodziliśmy z domu ok 7 rano aby odwieźć go do żłobka i zdążyć na czas do pracy, a wracaliśmy do domu ok 6 wieczorem. Zostawała nam ok godzina na zabawę, kolację i trzeba było go kłaść spać, aby kolejnego poranka mógł się znowu obudzić o świcie. Pewnie pomyślicie że to normalne, wiele matek tak odprowadza swoje dzieci do żłobka czy do przedszkola, a same w tym czasie pracujá. Tak jest to normalne pod warunkiem, że zarówno matka jak i dziecko taką sytuację zaakceptuje. Ja nie mogłam pogodzić się z takim stylem życia, chciałam poświęcać czas mojemu małemu synkowi, który dodatkowo był niejadkiem i czasami potrafił odmówić jedzenia przez cały czas pobytu w żłobku.

 Gdy urodził się mój drugi syn nie musiałam wracać do pracy, mogłam mu poświęcać cały swój czas i uwagę. Poszedł do przedszkola wtedy kiedy był już na to gotowy i bardzo szybko się tam zaadoptował. Gdy zaczął szkołę był pewny siebie i od samego początku zaczął zbierać same pochwały, a nauka to była dla niego przyjemność a nie obowiązek. Tak jest zresztą do tej pory. Teraz chodzi już do 5 klasy, jest bardzo samodzielny i pewny siebie.





Z trzecim synem zostałam w domu przez dwa pierwsze lata jego życia. Gdy skończył dwa lata zaczęłam nową pracę i zapisałam go do przedszkola. Zostawał tam przez kilka godzin w ciągu dnia, ponieważ ja nie pracowałam na cały etat. Stopniowo przyzwyczajał się do nowego otoczenia i był zadowolony. Ja nie martwiłam się o to że poświęcam mu za mało czasu, bo mimo tego że nie było mnie kilka godzin w domu nadal miałam czas na to aby się z nim bawić, uczyć go nowych rzeczy i obserwować umiejętności które zdobywał każdego dnia.

Trudno jednoznacznie stwierdzić jakie rozwiązanie jest najlepsze dla matki i dziecka. Myślę że wszystko zależy od okoliczności, od wrażliwości na różne czynniki zarówno matki jak i dziecka. Jedno można stwierdzić na pewno, nasze dziecko potrzebuje naszej uwagi i czasu. Jeżeli decydujemy się na pracę mając małe dziecko powinniśmy każdego dnia znaleźć dla niego chociaż trochę czasu na to aby pobyć z nim sam na sam. Ja widzę po swoich dzieciach jak bardzo jest im to potrzebne i jak bardzo duże efekty to przynosi.
Wczoraj mój najmłodszy, zaledwie czteroletni synek, został wyróżniony przez swoją nauczycielkę i otrzymał dyplom i nagrodę za wzorowe zachowanie i postępy w nauce.
Jestem naprawdę z niego dumna. Duma mnie także rozpierała gdy ostatnio dyrektorka za szkoły, do której chodzą moi chłopcy pochwaliła mojego średniego syna i powiedziała że jest jednym z najlepiej uczących się dzieci w swojej klasie. Mój średniak często też przynosi dyplomy za różne osiągnięcia. Wczoraj na przykład otrzymał taki dyplom z matematyki.

Najstarszy syn też daje mi powody do radości i dumy. Całkiem niedawno miał za zadanie napisać recenzję wybranego przez siebie filmu. Komentarz nauczycielki bardzo mnie zaskoczył. Napisała mu, że jest to jedna z najlepszych prac jakie kiedykolwiek widziała.
Poświęcony dzieciom czas na czytanie książek, na pomoc przy odrabianiu z nimi lekcji kiedyś na pewno zaowocuje.

Teraz gdy mam jeszcze jednego chłopca pod opieką staram się znajdować także czas dla niego. Prawie każdego wieczoru, siedzę przy nim i pomagam mu w odrabianiu lekcji, zachęcam do czytania a także czytam przed zaśnięciem. W ciągu kilku miesięcy zrobił w szkole niebywałe postępy.

Inwestujmy nasz cenny czas w nasze dzieci a efekty zobaczymy bardzo szybko.

Wracając do tematu, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to czy matka powinna zostać w domu z dziećmi dopóki nie dorosną i się nie usamodzielnią, czy też powinna wrócić do pracy wkrótce po porodzie. Jedne matki nie potrafią sobie wyobrazić że zostawią swoje maleństwo chociaż na minutę, inne natomiast nie mogłyby egzystować bez pracy. Nie chodzi mi tu o ocenianie co jest lepsze, każdy przypadek należy rozważyć indywidualnie. Jedno jest pewne i bez względu na to jakie rozwiązanie wybierzemy powinniśmy dać naszym dzieciom odczuć że one są dla nas bardzo ważne i nigdy nie pozwolić im w to wątpić. One potrzebują być o tym zapewniane każdego dnia.



Pozdrawiam was serdecznie
Margaritka




5 komentarzy:

  1. Spędzonego z dzieckiem czasu nic nie zastąpi. Niestety są różne sytuacje i nie ma jednozncznego idealnego scenariusza na wychowanie potomstwa. Niezależnie od tego czy mama jest z dzieciątkiem cały czas, czy tylko tych kilka godzin ważne, aby dziecko w przyszłości wracało wspomnieniami do tego czasu, który spędzaliśmy razem choćby to były tylko chwile. A Tobie życze dalszej pociechy z tak mądrych synów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i także cię pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pierwszy przypadek, który opisałaś nie uważam za normalny a konieczność. Czyli, potrafię to zrozumieć tylko, w przypadku, gdy nie ma innego wyjścia. Osobiście jestem zwolenniczką bycia z dzieckiem przynajmniej przez pierwsze trzy lata. Taki maluch nie powinien spędzać tyle godzin wśród obcych. Póki co, udaje mi się to realizować w przypadku mojej córci:)
    Gratuluję tak mądrych dzieci. Obecnie to wielka sztuka dobrze wychować dzieci i mieć powody do dumy. Mam nadzieję, że mnie również się to uda:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy przypadek, który opisałaś nie uważam za normalny a konieczność. Czyli, potrafię to zrozumieć tylko, w przypadku, gdy nie ma innego wyjścia. Osobiście jestem zwolenniczką bycia z dzieckiem przynajmniej przez pierwsze trzy lata. Taki maluch nie powinien spędzać tyle godzin wśród obcych. Póki co, udaje mi się to realizować w przypadku mojej córci:)
    Gratuluję tak mądrych dzieci. Obecnie to wielka sztuka dobrze wychować dzieci i mieć powody do dumy. Mam nadzieję, że mnie również się to uda:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak uważam i myślę że wiele matek chętnie by zostało w domu z dzieckiem przynajmniej przez trzy pierwsze lata jego życia ale nie zawsze to jest możliwe. Pozdrawiam cię serdecznie.

      Usuń