wtorek, 24 listopada 2015

Rodzina nam się powiększyła.

Witajcie

Ostatnio moje posty pojawiają się trochę rzadziej. Dzieje się tak ze względu na to, że prawie od dwóch tygodni jestem ekstremalnie zajęta. Teraz zamiast trzech chłopców mam czterech pod opieką. Nie, nie urodziłam czwartego syna, tylko dostaliśmy pod opiekę kilkuletniego chłopca. Pewnie myślicie zwariowała, ma trzech i jeszcze jej mało. Też czasami tak myślę o sobie. Ale z drugiej strony opiekując się kimś, kto potrzebuje naszej pomocy ,czuję że wypełniam swoją misję do której mam powołanie. Cieszę się że mogę to robić, sprawia mi to satysfakcje i jestem szczęśliwa. Jest to też dobra lekcja dla naszych dzieci, które czasami zapominają że mają wszystko co im potrzebne. Mogą się trochę zastanowić nad tym że nie zawsze i nie każdy może mieć to o czym pragnie. Nie zawsze jest łatwo, zdarzają się małe napięcia i sprzeczki między chłopakami ale generalnie jestem z nich dumna że potrafią się podzielić rodzicami, domem, zabawkami i wielu innymi rzeczami. wiem że wyjdzie im to na dobre.

Gdy mój najmłodszy syn miał ok. 21 miesięcy dostaliśmy pod opiekę chłopca, który był od niego miesiąc starszy. Nasze doświadczenia związane z tym etapem życia są bezcenne. Nasi synowie zaakceptowali tego malucha bardzo szybko i mimo tego że czasami bywało ciężko, nie żałuję że się podjęliśmy tego zadania. Najmłodszy zaakceptował go jak brata bliźniaka a dwaj pozostali traktowali go jak młodszego braciszka.





Wraz z pojawieniem się w naszym życiu kolejnego dziecka, któremu możemy zaoferować swój dom, swój czas, możemy sprawić żeby poczuł się częścią naszej rodziny, zaczął się nowy etap naszego życia. Chcielibyśmy żeby zarówno nasz nowy domownik jak i nasi synowie wspominali ten czas jak najlepiej, tak jak wspominamy czas spędzony z naszym małym W.


Pozdrawiam ciepło wszystkich moich czytelników i obiecuje że będę się częściej pojawiać jeśli okoliczności mi będą na to pozwalać.

Margaritka







2 komentarze:

  1. Wspaniale :), to jest coś co zawsze podziwiam u innych, a na co się nie zdecydowałam, czyli przyjecie pod dach dzieciątka, które nie ma domu... pomagam na odległość ale to nie o samo,
    myślę, że to jest ponad przeciętna wspaniała cecha, którą jesteś obdarzona :)
    uściski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie

      Usuń