piątek, 13 listopada 2015

Dzień spędzony z rodziną.

Witajcie serdecznie

U mnie już trochę bardziej szaro-buro na dworze, drzewa gubią swoje kolorowe liście i świat szarzeje, ale nadal jest ciepło co mnie niezmiernie cieszy. Niedawno wybraliśmy się do miasta zwanego Southhampton aby spotkać się z rodzinką, która w tym czasie też się do tego miasta wybrała. Czas spędzony razem był tak zwanym czasem dobrej jakości szkoda tylko że mieliśmy go tak mało.


Wybraliśmy się na wspólny spacer po centrum miasta.








Odwiedziliśmy też fabrykę jedzenia.



Moje dziewczynki



Można było spróbować jedzenia z różnych stron świata i celebrować wspólnie spędzony czas.





Mogliśmy się poczuć tak jakbyśmy byli w Polsce, oprócz nas w tej restauracji przy kolejnym stoliku siedziała dosyć duża grupa rodaków, nawet śpiewali piosenkę "Sto lat" .

Najedzeni, wędrowaliśmy przez miasto z osobistym przewodnikiem który poświęcił dla nas swoje wolne popołudnie i oprowadził nas po mieście.






Ten dzień spędzony z moją rodziną, która mieszka w Polsce i z rodziną i znajomymi Polakami którzy mieszkają w Anglii, przypomniał mi ,że mimo tego iż my Polacy układamy sobie jakoś nasze życie na obczyźnie ,ale tęknota za Polską ,a przede wszystkim za rodziną, która tam została, nigdy nas nie opuści. Przypomniał mi się też wiersz, który napisałam jakieś półtora roku temu pod wpływem impulsu. Nie pamiętam już jakie były okoliczności powstania tego wiersza, ale wiem że wyraża on tęsknotę milionów Polaków ,którzy zostali zmuszeni żyć z dala od ojczyzny.


" Oddzielili cię Polaku od kraju gdzie jabłonie dorodne uchylają swe gałęzie od nadmiaru owoców,

od kraju gdzie lato gorące, a zima mroźna i wszystko pokryte białym puchem.

Oddzielili cię Polaku od tego za czym tęsknisz, za niebem błękitnym i słońcem prażącym.

Wygonili cię Polaku na obczyznę za chlebem i pracą. I przyszło ci żyć wsród ludzi życzliwych,

którzy zawsze uśmiechnięci, za plecami śmieją się z ciebie, lub mówią wracaj do ojczyzny.

Ale dla ciebie Polaku już nie ma odwrotu bo ojczyzna nie czeka, nie tęskni,

tylko woła zostań tam gdzie jesteś, nic tutaj po tobie."



Trochę smutno się zrobiło ale taka jest rzeczywistość. Mimo wszystko jestem wdzieczna za to, że mogłam się zobaczyć z moimi kochanymi ludźmi.

Gdy zaczęło się ściemniać nasz przewodnik zaprowadził nas na plac zabaw, co niezmiernie ucieszyło najmłodszych, ale nie tylko.





Od razu widać że Southhampton to miasto portowe, bo nawet na placu zabaw są statki.

Po mile spędzonym dniu nadszedł wieczór czyli czas na rozstanie i powrót do rzeczywistości. Gdy wracaliśmy do domu samochodem, mieliśmy włączone radio, słuchaliśmy agnielskiej stacji i nagle nie wiadomo jak i dlaczego włączyło się nam polskie radio, co nas bardzo pozytywnie zaskoczyło.

Wiem, znowu wyszedł mi kilometrowy post, mam nadzieję że was nie zanudziłam.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników i do następnego postu który będzie kulinarny.

Margaritka












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz