środa, 12 sierpnia 2015

Na placu zabaw

Dzisiaj spędziliśmy trochę czasu na świeżym powietrzu, zabraliśmy pieska na spacer, mały człowiek jeździł na rowerze, odwiedził plac zabaw a nawet dwa, jego mama i tata najpierw pili pyszną kawkę a później podziwiałi piękno przyrody (zwłaszcza mama bo tata chyba nie zwraca uwagi na takie szczegóły). Mieliśmy miły rodzinny czas. Pod koniec dnia odwiedzili nas znajomi którzy właśnie wracali z wakacji. Zostali poczęstowani obiadkiem, opowiedzieli nam swoje wrażenia z wakacji, odpoczeli trochę i pojechali do domu.


Mały człowiek gotowy do drogi



Tutaj był w ciągłym ruch więc trudno było zrobić jakiekolwiek zdjęcia ale w końcu się udało.




Bieganie, wspinanie się i znowu bieganie i wspinanie się a potem zjeżdzanie na zjeżdżalni i tak 150 razy bez odpoczynku, bo to jest właśnie to co mali chłopcy lubią najbardziej.



Mały człowiek nie poczuł się jeszcze zmęczony więc trzeba było mu zapwnić kolejną atrakcję z samochodu przesiadł się na rower już jako kierowca a nie pasażer.



Pojechał na kolejny plac zabaw, tym razem taki pod gołym niebem.





Piesek też się trochę pohuśtał ale nie mówcie nikomu bo on a właściwie ona weszła na plac zabaw nielegalnie. Ale właściwie cały czas była na rękach więc chyba można przymknąć oko na to małe wykroczenie. Poza tym to bardzo grzeczny i mądry piesek więc wie że na plac zabaw to nie toaleta dla psów.


Mama też się pohuśtała a co tam nikt obcy nie patrzył.


A na koniec kilka kadrów pokazujących piękno jakie nas otacza, a którego często nie zauważamy.






A tu oznaki powoli zbliżającej się jesieni ale póki co lato w pełni i trzeba się z tego cieszyć.


A na koniec jeszcze taki kwiatek


I to by było dzisiaj na tyle pozdrawiam i do kolejnego wpisu.

Margaritka














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz