niedziela, 23 sierpnia 2015

Dzień pełen wrażeń

Dzisiejszy dzień był dniem pełnym wrażeń nie tylko dla dzieci ale także dla nas rodziców. Dobrze jest czasami zapomnieć o tym że się jest dorosłym i poprostu bawić się razem z dziećmi. Ja dzisiaj momentami zapominałam i oddawałam się przyjemnościom takim jak skakanie, zjeżdżanie na wyścigi ze zjeżdżalni czy też przejażdżka na karuzeli. Zobaczcie sami co się dzisiaj działo.

Prognozy pogody nie były dzisiaj sprzyjające spędzaniu czasu na zewnątrz, z tego też względu postanowiliśmy pojechać do miejsca gdzie w razie deszczu były zapewnione atrakcje dla dzieci pod dachem. Prognozy pogody na szczęście się nie sprawdziły więc większość czasu spędziliśmy na dworze w miejscu zwanym Duża Owca.




Jak sama nazwa tego miejsca wskazuje owiec było tam dużo.



Oprócz owiec spotkaliśmy także inne zwierzęta na przykład takiego goryla. Na szczęście był przyjazny dla dzieci.



Była krowa którą można było wydoić i wcale przy tym nie narażając się na ryzyko kopnięcia przez nią.




Było przedstawienie z owcami w roli głównej





Mój średni syn został wybrany na pomocnika


Były też świnki albo raczej świnkowa przejażdżka.





Były też kwiaty a jakże.



Były łabędzie i koniki.



Był krasnal a nawet dwa.



A tutaj dom kaczek.




Świetną atrakcją dla dzieci była przejażdżka na konikach.











Była przerwa na lody.



Wszyscy mieliśmy świetną zabawę skacząc na czymś co przypominało wielką, kolorową poduszkę.








Chłopaki jeździli na traktorkach.







Z daleka spostrzegliśmy coś kolorowego i zaintrygowani postanowiliśmy sprawdzić co to jest.



Okazało się że to była karuzela.



Nie mogliśmy przejść obok takiej atrakcji obojętnie.


I zabawa się zaczęła.







Następna atrakcja to strzelenie z łuków do ogromnych pionków szachowych. To było coś co bardzo się chłopakom podobało.






Pogoda była piękna i mogliśmy spędzić dużo czasu na zewnątrz ale czekały na nas też atrakcje pod dachem z których też chętnie skorzystaliśmy.







Wyścig z synem zgadnijcie kto wygrał?




Mały człowiek się wyszalał, biegał bez wytchnienia, zjeżdżał ze wszystkich zjeżdżalni bez chwili zastanowienia.






Zmęczeni ale szczęśliwi.



Pobyt w wielkiej owcy był pełen wrażeń, to jeszcze nie koniec atrakcji ale resztę zostawię na kolejny post. Tymczasem żegnam się już i do usłyszenia


Margaritka
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz